Moja wrażliwa, ze skłonnością do trądziku skóra była po zimie w fatalnym stanie. Szara, w strefie T tłusta, na policzkach przesuszona, pełna zaskórniaków i śladów do wypryskach. Kombinowanie z kremami i peelingami enzymatycznymi nie przynosiło efektów, postanowiłam więc sięgnąć po cięższą artylerię i wykupiłam sobie serię zabiegów kwasem migdałowym. Skąd pomysł na ten kwas? Przyznam, że dopóki nie poszłam do gabinetu, nawet nie wiedziałam o istnieniu takiego kwasu. Ten rodzaj zabiegu zaproponowała mi kosmetyczka po dokładnym obejrzeniu mojej cery, a ja postanowiłam zawierzyć jej osądowi. Pojedynczy zabieg peelingu 40% kwasem migdałowym kosztuje w gabinecie kosmetycznym ok. 120zł i powinno się go wykonywać minimum raz w miesiącu. Bardziej problematyczne cery mogą potrzebować go nawet co tydzień/dwa. Na początku przygody z kwasem migdałowym zaleca się wykonywać zabieg częściej, stopniowo zwiększając stężenie kwasu. Pozwoli to zaobserwować jak nasza skóra reaguje na ten konkretny kwas i uniknąć ewentualnych nieprzyjemnych skutków ubocznych.

Zanim przejdziemy do opisu zabiegu, warto podkreślić zalety stosowania kwasu migdałowego w pielęgnacji twarzy. Bezapelacyjnie największym atutem tego kwasu jest szybko widoczny efekt już po pierwszym zabiegu. Nawet wielkie pory zwężają się, skóra staje się gładka, widocznie oczyszczona, rozjaśniona i sprężysta. Ponadto, kwas ten nie powoduje silnych podrażnień poza ewentualnym delikatnym łuszczeniem się naskórka oraz można stosować go także latem, bez konieczności rezygnacji z opalania. Niektórzy twierdzą, że podczas zabiegów kwasem migdałowym nie ma potrzeby stosowania kremów z wysokim filtrem, ale co do zasady kremów z filtrem powinniśmy używać przez cały rok, więc sądzę, że lepiej dmuchać na zimne także w tym przypadku i nie narażać się na przebarwienia.


Zabieg 1 / Tydzień 1

Etap I – Oczyszczanie

Peeling kwasem migdałowym rozpoczyna się od oczyszczenia twarzy specjalnym żelem przygotowującym do zabiegu eksfoliacji zawierającym już 10% stężenie kwasu. Po dokładnym oczyszczeniu skóry, przemywamy twarz wodą oraz osuszamy.

Etap II – Peeling

Niewielką ilość kwasu nanosimy płaskim pędzelkiem (np. takim do masek) na skórę twarzy, omijając okolice oczu. Pozostawiamy go na maksymalnie 10 minut, sprawdzając co kilka minut jak nasza skóra reaguje na działanie kwasu. W trakcie działania kwasu oczy powinny zostać zamknięte i przykryte mokrym wacikiem. Możemy odczuwać delikatne pieczenie i ściągniecie skóry – to normalne. Po upływie wyznaczonego czasu, działanie kwasu zatrzymujemy neutralizatorem, następnie usuwamy pozostałości letnią wodą i osuszamy twarz.

Etap III – Nawilżenie

Skóra po eksfoliacji wymaga dużego nawilżenia, dlatego od razu aplikujemy na twarz maskę odżywczą/nawilżającą (omijając oczywiście okolice oczu) i przykrywamy całość folią aby przyspieszyć wchłanianie produktu. Maskę pozostawiamy na twarzy przez 10-30 minut i zmywamy letnią wodą.

Etap IV – Jeszcze więcej nawilżenia

Na sam koniec aplikujemy na osuszoną twarz krem nawilżający. Dla lepszego efektu możemy wybrać krem z kwasami AHA w składzie.

Cały zabieg trwa w moim przypadku ok. 50 minut.

Efekt widoczny zaraz po zabiegu: o wiele mniej widoczne pory oraz promienna i gładka skóra. Jedyny minus: w zależności od użytej maski zaraz po zabiegu skóra twarzy potrafi się błyszczeć jakby ją ktoś wypolerował – nie polecam wykonywania peelingu jeżeli tego dnia jeszcze gdzieś wychodzimy.

Zabieg 2 / Tydzień 2

Minął tylko tydzień a… rewelacja! Stosowałam w tym czasie na noc krem odżywczo-nawilżający La Roche-Posay Hydreane Riche, zaś w ciągu dnia fantastyczny krem z filtrem L’Oreal UV Perfect SPF 50 a na to krem przeciw niedoskonałościom La Roche-Posay Effaclar Duo+. Produkty te stosuję przez całą serię zabiegów. Pomimo naprawdę kiepskiego początkowego stanu cery, jest wyraźnie mniej wyprysków, przebarwienia znikają, czas na drugą rundę! Dodam, że naskórek łuszczył mi się tylko pierwszego dnia po zabiegu, ale w stopniu pozwalającym na normalny makijaż. Zabieg drugi został powtórzony według schematu powyżej. W jego trakcie odczucia miałam podobne jak przy pierwszym – delikatne mrowienie i ściągnięcie skóry.

Zabieg 3 / Tydzień 3

Jest coraz lepiej! Z każdym dniem mam coraz mniej widoczne przebarwienia po trądziku, wypryski się ładnie goją i zdecydowanie rzadziej wyskakują jakieś przykre niespodzianki. Z czasem, za sprawą ponawiania zabiegów, moja skóra ma zostać oczyszczona na tyle dogłębnie, że postaramy się wygrać całkowicie z pryszczami i innymi zanieczyszczeniami. Tym razem podczas zabiegu zwiększamy stężenie kwasu. Podczas peelingu czuję delikatne pieczenie, jednak nie jest to dokuczliwe. Bardziej reagują na kwas moje wrażliwe powieki.

Zabieg 4 / Tydzień 6

Pomiędzy 3 a 4 zabiegiem miały być dwa tygodnie przerwy ze względu na zwiększone stężenie kwasu, jednak z powodu wypadających w międzyczasie świąt przerwa wynosiła blisko trzy tygodnie. Zauważyłam, że lepiej by było gdyby udało się zrobić zabieg po 2 tygodniach, bo moja uparta skóra powoli ale jednak zaczęła znowu kaprysić i zdarzały się pod koniec przerwy jakieś małe wypryski. Nie mniej nadal była fajnie rozjaśniona, z mniej widocznymi porami – nareszcie nie wstydzę się swojej cery. Zabieg czwarty minął jak poprzednie – praktycznie bezobjawowo…


Jak zapewne zdążyłyście już przeliczyć, zabawa z kwasem migdałowym jest dość kosztowna. Aby doprowadzić skórę do porządku potrzeba częstych zabiegów, a i potem dla utrzymania efektu musimy systematycznie wykonywać zabiegi. Nie byłabym sobą gdybym nie zaczęła szukać alternatywnych opcji dla wizyt w gabinecie kosmetycznym. Najpierw zainteresowało mnie serum korygujące Bielenda Skin Clinic Professional zawierające 10% kwas migdałowy. Serum cieszy się dobrymi opiniami w internecie i kosztuje zaledwie ok. 24zł – żal nie przetestować. Produkt posiada przyjemny kroplomierz usprawniający aplikację, ładnie pachnie, szybko się wchłania i nie wymaga zmywania. Po jego nałożeniu nie czułam żadnego pieczenia, skóra byłą może jedynie odrobinę bardziej ściągnięta. Serum możemy stosować dość często, bo nawet 3 razy w tygodniu i jest według mnie dobrym wspomagaczem między zabiegami eksfoliacji oraz w przypadku kiedy z różnych powodów kolejne serie zabiegów nam się przesuwają w czasie. Z racji tego, że stosuję także zabiegi oraz kremy, nie chcę mu przypisywać zbyt wiele zasług, bo zapewne na sukces mojego testu składa się wiele czynników, ale na pewno pomaga utrzymać skórę w dobrym stanie.

PSX_20160515_175236

Zachęcona serum postanowiłam szukać głębiej i tak oto odkryłam zestaw do eksfoliacji na bazie kwasu migdałowego od Bielenda Professional. Podobny zestaw, lecz nieco silniejszym, bo 50% kwasem migdałowym + PHA oferuje nam firma Norel – zapewne przetestuję go w drugiej kolejności. Przyznam, że miałam pewne obawy przed samodzielnym wykonaniem tego zabiegu. W końcu kosmetyki z tej serii według producenta przeznaczone są wyłącznie do użytku profesjonalnego, z drugiej strony  dobrze wiedziałam już jak wygląda przebieg takiego zabiegu, znałam reakcje mojej skóry na ten konkretny kwas i zasięgnęłam rady znajomej kosmetyczki, która dała mi zielone światło. Dodatkowym atutem jest to, że produkty te są gotowe do użytku – nie trzeba ich mieszać w domu jak w przypadku konkurencyjnych zestawów z różnych sklepów internetowych typu DYI.

W skład mojego zestawu wchodzi:

PSX_20160515_174823

Całość kosztowała 270zł i starczy zapewne na kilkanaście aplikacji. Dwa ostatnie kosmetyki można według mnie zastąpić innymi ulubionymi maskami lub kremami. Żel przygotowujący do zabiegu też możemy ostatecznie zastąpić po prostu naszym ulubionym płynem do mycia twarzy, ale pamiętajmy, że chytry dwa razy traci i zadowalający efekt wymaga dobrych kosmetyków. Skóra twarzy powinna być dobrze oczyszczona przed zabiegiem i przygotowana na działanie kwasów. Odradzałabym stosowanie tych produktów jeśli wcześniej nie miałyście do czynienia z kosmetykami o chociażby 10% stężeniu kwasu migdałowego. Pamiętajmy, że nasza skóra musi się przyzwyczaić do kwasu, dlatego zaczynamy od małych stężeń i kontrolujemy czas działania kwasu na naszą skórę.

Różnica pomiędzy zabiegiem wykonywanym w domu kosmetykami Bielendy a tym u kosmetyczki? W moim przypadku niewielka. W trakcie działania kwasu czuć charakterystyczne mrowienio-pieczenie, zaś po zabiegu twarz jest wygładzona i lekko ściągnięta. Największą różnicą jest brak błyszczenia się skóry, co zapewne jest spowodowane zastosowaniem innej maski po. Przez to efekt widoczny po zabiegu wydaje się być słabszy, jednak jest to złudzenie – pamiętajmy, że głównym bohaterem jest tutaj kwas migdałowy, który wyczuwalnie działa. Od tej pory kontynuuję kurację kwasem migdałowym samodzielnie co tydzień/dwa a sam kwas migdałowy polecam wszystkim z wrażliwą i problematyczną cerą.

Reklamy